Love Forever

Wpis

niedziela, 13 stycznia 2013

Z innej Beczki... Ten Obcy :)

Hej, cześć i czołem.

Dziś, jako, że jestem taaaaka wspaniałomyślna - postanowiłam wspomóc biednych szóstoklasistów i wrzucę na blogusia moje wypr. na temat "Dalsze przygody piątki przyjaciół". Mam na myśli oczywiście książkę "Ten Obcy", I.Jurgielewiczowej :).

No wieeeeeeęęęęc....

 

 

Pociąg zatrzymał się. Turkot kół i dźwięk gwizdka zagłuszały radość bijącą z serc czwórki przyjaciół. Minął dokładnie rok, odkąd Zenek wyjechał z Olszyn. Rok nudy, nauki i codzienności. Ale dziś, dokładnie czternastego lipca, codzienne prawa skręcą na boczne tory, oddając miejsce zabawie i przyjaźni. Z pociągu wydobył się ostatni gwizd i ludzie zaczęli wychodzić na stały ląd. Gdzieniegdzie migały zapłakane twarze, jakaś para rzucała się sobie w ramiona… Ula poczuła delikatne ukłucie zazdrości. Mimo obietnicy, wciąż myślała o starym Zenku, a szczególnie o liście, który jej zostawił. Dotąd nie zastanawiała się, co powie Zenkowi, gdy go zobaczy. W tej chwili na szybko więc wymyślała powitanie i dalszy przebieg rozmowy z chłopakiem. Pestka i Marian rozglądali się – dziewczyna zapewne w poszukiwaniu Zenka, a chłopak – za Julkiem. Mimo kolejnego roku na karku, Julek ciągle był tym samym, niesfornym chłopcem, a Marian „poważną zrzędą nie nauczoną jak się dobrze bawić”, jak to ostatnio określiła go Pestka.

-Zenka nie ma. – Powiedziała nagle Ula. Jej zawiedziony, smutny głos mógłby złamać najcięższy lód w sercu bezlitosnego mordercy, a pełne wyrzutu spojrzenie znów je zamrozić, strachem i niepokojem. Trzy pary oczu skierowały się w kierunku twarzy dziewczyny. Delikatna, dziewczęca dłoń wylądowała na jej ramieniu, dodając nieco ciepła zranionemu sercu.

-Przyjdzie. Przecież obiecał. –Powiedziała kojąco Pestka, gładząc przyjaciółkę po plecach. Ula pokręciła głową, rzucając ciemnymi włosami na boki, a wiatr unosił je niczym fale podążające na spotkanie z ciepłym oddechem plaży.

-Właśnie! Obiecał, a go nie ma! –Krzyknęła cicho nieśmiała Ula, poprawiając fałdy nowej, granatowej sukienki. Jej ojciec, doktor Zalewski, specjalnie zakupił ją dla córki w drogim sklepie. „Na specjalną okazję” – Mówił, puszczając do Uli oko. Dziewczyna w mig pojęła o co chodzi. W prawdzie nikomu nie mówiła o Zenku i o liście, ale iskierki tańczące nad głowami tej dwójki były niemal całkowicie zauważalne. Teraz, kiedy okazało się, że Zenka jednak nie będzie z nimi podczas wakacji, nawet najdroższy prezent nie poprawiłby Uli humoru.

Bo złamanego serca nie uleczą nawet najdroższe klejnoty.

                                                           *******************

 

Następnego ranka, Ulę obudziło potężne chrapanie.

-Dunaj! – Westchnęła na wpół śpiąca i rzuciła na oślep poduszką. Po pokoju przemknął cichy jęk. Ula westchnęła i zamknęła oczy. Dopiero po chwili pojęła, że ów odgłos to nie skamlenie psa. To coś… Było za bardzo ludzkie. Ula, pewna, że się przesłyszała, odwróciła się na drugi bok. Leżała teraz przodem do drzwi. Na ciele poczuła delikatny podmuch wiatru. Przecież wieczorem, tuż przed snem, zamknęła drzwi, więc skąd…

Nagle usłyszała czyjeś kroki. Bynajmniej nie dochodziły one z korytarza, tylko z pokoju. Pokoju Uli. Odgłosy zbliżały się. Ktoś podchodził, zgrabnie stawiając krok za krokiem. Przestraszona nastolatka zareagowała błyskawicznie. Niebieska kołdra wylądowała na postaci, a czerwony sznur oplótł przybyszowi nogi. Rozległ się cichy huk i tajemniczy gosć wylądował na ziemi, wijąc się i klnąc cicho. Ula stanęła obok łóżka, z lampką nocną w dłoni, gotowa w każdej chwili zadać cios.

-Urszula! –Spod błękitnej pościeli wysunęła się męska dłoń i złapała dziewczynę za kostkę. Zamarła. Lampka wróciła na miejsce, a Ula zaczęła szybko uwalniać chłopaka spod kolorowej, puchatej pułapki.

Jej oczom najpierw ukazały się rozwichrzone, ciemne włosy, a następnie kształtne, doskonale ułożone brwi, tak dobrze przez nią pamiętane. Zabrała kolejne części kołdry, a jej oczom ukazał się umięśniony, lecz lekko pokaleczony brzuch. Pisnęła z radości, patrząc na Zenka. Szybko opanowała emocje, zarumieniona.

-Zenek… -Ula usłyszała swój własny, szczęśliwy głos.

-Serwus. –Wyszczerzył się chłopak, przytrzymując się szafki nocnej i wstając.

-Cześć. –Dziewczyna szybko naciągnęła na odkryte ramiona kaszmirowy sweterek, uciekając przed spojrzeniem chłopaka. Zawahała się, bo nie bardzo wiedziała, co powinna powiedzieć, jak się zachować. W scenariuszu rysującym jej się w głowie podczas snu, wszystko było inaczej. Ona znajduje Zenka na wyspie, jak w tamtym roku, i bez problemu rozpoczyna rozmowę. Ale tak to już jest z tymi snami – mało kiedy okazują się prawdą, a i człowiek jest tam jakiś inny.

-Czemu nie przyjechałeś wczoraj? –Zapytała łamiącym się głosem, modląc się w duchu, by przez resztę rozmowy głos jej tak nie drżał. Ula czuła na sobie czujne spojrzenie ciemnych oczu.

-Przepraszam. –Odezwał się Zenek. –Wczoraj pomagałem wujowi na farmie… To znaczy, w gospodarstwie i trochę pracowałem na polu… -Mówił, ani na chwilę nie odrywając oczu od Uli. –Dopiero dziś udało mi się złapać pociąg. Czekaliście?

Ula słyszała w tym krótkim pytaniu zdziwienie, ale i wielką radość. Kiwnęła ostrożnie głową, ubierając się. Gdy stopy, odziane w złociste sandałki wystukiwały na podłodze niecierpliwą melodię, Zenek podniósł wzrok i uśmiechnął się.

-Głodna? –Zapytał tajemniczo. Ula przez chwilę mierzyła go spojrzeniem, ale po chwili przytaknęła. Widząc, że chłopak podchodzi do drzwi, poszła za nim. Cicho przeszli korytarzem. Mimo, że w domu nikogo oprócz nich nie było, Zenek nie odzywał się ani słowem, póki nie przeszli przez dom i nie wyszli poza teren ogrodu.

-Czemu się nie odzywasz? –Zapytała cicho Ula, niemal od razu się rumieniąc. Nic. Zero. Żadnej odpowiedzi. Powtórzyła pytanie jeszcze kilka razy, ale nie doczekując się odpowiedzi – zrezygnowała i poszła za nim, coraz bardziej głodna.

 

                                                           *******************

 

Zenek i Ula doszli do rozłożystej, przewalonej lekko topoli.

-Zenek, ale… -Ula nie do końca wiedziała, jak mu wytłumaczyć, że od jego wyjazdu praktycznie tam nie zaglądali i wszystko prawdopodobnie zarosło gąszczem chwastów.

-Cicho. –Palec  wskazujący chłopaka wylądował na suchych ustach drżącej niczym osika Uli. Nie odezwała się. Powoli wspinali się na topolę, stawiając coraz ostrożniejsze kroki. Razem, trzymając się za ręce, wylądowali na piasku wyspy.

-No, co chciałaś powiedzieć? –Uśmiechnął się łobuzersko Zenek. Uli zaparło dech w piersiach. Złocisty piach błyszczał w słońcu niczym najdroższe i najpiękniejsze klejnoty. Błękit nieba i bezkres wody zlewały się na horyzoncie, tworząc wesołą plamę kolorów. Na wyspie nie było o dziwo żadnej niechcianej rośliny. Tylko róże i drzewa na których rodziły się soczyste owoce. Ula zakryła usta ręką.

-Jak tu pięknie! –Z tymi słowami rzuciła się chłopakowi na szyję, szczęśliwa.

 

                                                           *******************

 

Ula i Zenek przesiedzieli na wyspie cały dzień, rozmawiając, żartując i jedząc przyrządzone przez chłopaka smakołyki.

Pod wieczór, około zachodu słońca, Ula nagle wskazała palcem za plecy Zenka.

-Patrz, Zenek, deszcz meteorów!

Słońce zaszło i faktycznie – niebo pokryły smugi czerwonego i złocistego światła. Zenek przysunął się i objął Ulę, a ta, kładąc głowę na jego ramieniu, zamknęła oczy.

Chwilę przed zaśnięciem i odpłynięciem do krainy snów, usłyszała ostatnie słowa chłopaka.

„Żeby Urszula już zawsze była ze mną” – Szeptał, patrząc na ostatnią, spadającą gwiazdkę.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
neverkiss
Czas publikacji:
niedziela, 13 stycznia 2013 17:33

Polecane wpisy

  • Magia Avalonu, cz.1

    -Caroline! Kurczę, Caroline, ocknij się! -Męski, donośny, ale jakże delikatny głos pieścił moje uszy, wirował w głowie i uderzał o ściany umysłu, doprowadzając

  • Przenosiny bloga

    Drodzy czytelnicy bloga "Moja kolej - moje miasta". Ponad miesiąc czasu nie zamieszałem już żadnego postu. Wynika to z tego, że próbuję przenieść cały blog w in

  • Dawno mnie nie było

    Założyłem tego bloga jakieś 10 miesięcy temu, głównie z nudów i pragnienia wyrzucenia kilku myśli w eter. Przedstawiłem tu skrawki moich myśli, małe fragmenty s

  • Znaki wodne

    Wcyklu "znaków drogowych na rzece" jakiś czas temu zamieszczałem zatopiony znak Inne niebezpieczeństwo (link) . Teraz coś, na co natrafiłem przechodząc przez gł

  • szczota

Kategorie

Zakładki

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa